Biko Jakub Bitka – Graffiti, Street Art i Malarstwo: Podróż Twórcza Pełna Kontrastów

Jakub Bitka, znany jako Biko, opowie o swojej twórczej drodze – od pierwszych szkiców w zeszytach szkolnych, przez fascynację graffiti i street artem, aż po malarstwo na płótnie. Jak zmieniało się jego podejście do sztuki? Jakie emocje i refleksje chce wzbudzać w odbiorcach? Jak wygląda jego proces twórczy i z jakich technik korzysta? W tym wywiadzie Biko dzieli się swoimi inspiracjami. Opowiada o poszukiwaniu równowagi między ekspresją a precyzją oraz o tym, jak jego dzieła powstają na styku spontaniczności i świadomego wyboru.

 Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sztuką?

Od zawsze lubiłem rysować. Już w podstawówce miałem zeszyty wypełnione rysunkami. W pewnym momencie, może gdzieś w ósmej klasie, zacząłem przerysowywać kredkami logotypy – głównie zespołów muzycznych i drużyn NBA.

Graffiti przyszło później, mniej więcej w 1998 roku. Wtedy jeszcze malowanie na ścianie sali gimnastycznej mojej szkoły odbywało się bez pytania o zgodę. Przejeżdżającym policjantom wystarczyło powiedzieć, że będzie ładnie.

Zafascynowany tym, co mogłem zobaczyć na stronie Artcrimes i w nielicznych magazynach, zacząłem swoją przygodę z graffiti. Po szkole średniej dostałem się na Uniwersytet Zielonogórski na kierunek malarstwo. To wtedy nastąpił mój pierwszy prawdziwy kontakt ze sztuką.

W trakcie studiów interesowałem się sztuką konceptualną. Jednocześnie dorabiałem, realizując zlecenia malarskie. Te dwa bieguny działania do dziś wpływają na mnie i na moją sztukę.


Co skłoniło Cię do eksplorowania street artu i malarstwa na płótnie?

Przejście z malowania na ścianach do malowania obrazów wynika przede wszystkim z wewnętrznej potrzeby odczuwania intymności z dziełem. Bez rozmów z klientami, bez zastanawiania się, czy się spodoba, czy nie.

To forma obserwacji mojego wnętrza i świata, a także tajemniczego połączenia tych dwóch obszarów, w którym reakcją jest tworzenie pełne zagadek i niespodzianek.

Lubię tworzyć na ulicy, ale mam świadomość tymczasowości muralu. Obraz może przetrwać znacznie dłużej, nabierając wartości nie tylko dla mnie, ale i dla innych. Po tylu latach malowania murali fascynuje mnie to, że moje dzieło może wyruszyć w świat – nie wiadomo dokąd i na jak długo.

Istotnym aspektem jest także potrzeba tworzenia większej liczby obrazów, a nie tylko wielkoformatowych prac. W zaciszu pracowni mogę w spokoju wzmacniać swoją postawę twórczą – zarówno pod względem ilości, jak i jakości powstających dzieł.

Czy Twoje dzieła mają wspólny temat przewodni? Jakie emocje chcesz wzbudzać w odbiorcach?

Temat moich dzieł wynika z zadawania pytań dotyczących problemów egzystencjalnych. Pytania te często rodzą się na styku surrealistycznego połączenia dwóch lub więcej inspiracji fotograficznych, zaczerpniętych z nadprodukcji obrazów współczesnej cywilizacji.

Naturalnie fascynuje mnie zestawianie przeciwieństw i obserwowanie, jakie znaczenia wyłaniają się z takich kontrastów. Może jest to forma poszukiwania równowagi?

Łączę ze sobą wizerunki – na przykład starego i nowego, poważnego i śmiesznego, spokojnego i dzikiego. Zestawiam również kontrasty w samej formie, łącząc ekspresyjność z precyzją, a także przedstawienia z abstrakcją.

Dzięki temu odnajduję obrazy, które mają nie tylko zaskakiwać mnie i odbiorcę, ale też wskazywać na ukrytą zagadkę ludzkiej kondycji. Chcę, by moja sztuka skłaniała do refleksji, prowokowała pytania i wywoływała emocje, które trudno jednoznacznie nazwać.


Jak wygląda Twój proces twórczy? Czy różni się w przypadku street artu i malarstwa na płótnie?

Póki co eksperymentuję z połączeniem abstrakcyjnej ekspresji i figuratywności. To droga, którą obrałem już około dziesięć lat temu.

Proces malowania zarówno murali, jak i obrazów lubię rozpoczynać od dzikiego, spontanicznego kontaktu z płaszczyzną. Wtedy pozbywam się myślenia i działam intuicyjnie.

Następnie na tak powstałym podkładzie nakładam przedstawienia, które w danym momencie do mnie przemawiają. Czasem przez ich intrygującą naturę (zdjęcia, które gromadzę w swoim albumie). Czasem poprzez poszukiwania obrazów odpowiadających moim skojarzeniom.

Cały proces tworzenia obrazu odzwierciedla proces życia człowieka. Na początku, za młodu, działa on nieświadomie, spontanicznie. Z czasem, z nadzieją na odnalezienie sensu, zaczyna podejmować świadome decyzje, próbując coś zmienić i nadać całości spójną opowieść.

Często jednak jest to podróż pełna niepewności i ryzyka, gdzie niepowodzenie staje się nieodłącznym elementem poszukiwań.


Jakie techniki i materiały najczęściej wykorzystujesz w swoich pracach?

Lubię pracować z materiałami, które mam pod ręką. Często mieszam mocne farby elewacyjne z profesjonalnymi akrylami. Pozwala mi to uzyskać unikalne efekty fakturowe i kolorystyczne.

Jeśli chodzi o podobrazie, przyzwyczaiłem się do twardych powierzchni – ścian. Dlatego sięgam albo po sklejkę, albo przyczepiam płótno na płytę. To daje mi większą kontrolę nad strukturą i oporem podłoża.

Moim ulubionym narzędziem jest wysokiej jakości wałek gąbkowy, który w dużej mierze zastąpił mi spray. Po opanowaniu pracy nim okazał się niezwykle wszechstronny. Pozwala działać zarówno linią, jak i plamą, nakładać kolor płasko lub uzyskiwać subtelne przejścia tonalne.

Dzięki niemu mogę swobodnie balansować między precyzją a ekspresją, co idealnie wpisuje się w mój sposób malowania.

Biko
Biko Jakub Bitka
Biko Jakub Bitka
Biko Jakub Bitka
Dodaj komentarz

Koszyk

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Kontynuuj zakupy