Łukasz Chwałek, znany jako Waek, absolwent Uniwersytetu Zielonogórskiego na wydziale Architektury i Urbanistyki, opowie o swojej twórczości, która łączy wpływy różnych kierunków artystycznych – od street artu po kubizm i futuryzm. Waek w wywiadzie poruszy tematy związane z ewolucją jego stylu, procesem twórczym, inspiracjami oraz planami na przyszłość. Łukasz Chwałek podzieli się również doświadczeniami z pracy na ulicy, a także opowie o technikach, które wykorzystuje w swoich obrazach. Dowiemy się, jak interakcja z przypadkowymi przechodniami wpływa na jego twórczość i jakie znaczenie mają dla niego reakcje publiczności.
Jak opisałbyś swój styl? Czy uległ on zmianom na przestrzeni lat?
Gdybym miał określić swój styl w skrócie, powiedziałbym, że to mieszanka street artu, kubizmu i futuryzmu – choć cały czas ewoluuje. Inspiracje kubizmem są dla mnie niezmienne i od początku mojej przygody ze street artem widać je w moich pracach.
Niektórzy mogliby jednak zauważyć, że to, co tworzę, nie do końca wpisuje się w klasyczne zasady kubizmu. Dlatego swoją dekonstrukcję brył nazywam poligonizmem – od wielokątów, które są podstawą budowania obiektów w środowisku 3D. To właśnie cyfrowy świat często stanowi dla mnie mocne źródło inspiracji.
Tworzę głównie za pomocą wałka malarskiego, co nadaje moim pracom surowy, a jednocześnie precyzyjny charakter. Rozwinąłem także autorską technikę malarską inspirowaną drukiem CMYK, polegającą na nakładaniu przezroczystych warstw czystych kolorów (cyjan, magenta, żółty, czarny) bezpośrednio na powierzchnię. Dzięki temu uzyskuję finalne odcienie dopiero na podłożu, co przypomina proces drukarski i nadaje pracom unikalną głębię oraz strukturę.
Czy Twoje dzieła mają wspólny temat przewodni? Jakie emocje chcesz wzbudzać w odbiorcach?
W swoich obrazach często poruszam tematy egzystencjalne, które odnoszą się do kondycji człowieka w zmieniającym się świecie. Fascynuje mnie to, jak rozwój technologii, cyfryzacja i urbanizacja wpływają na naszą tożsamość, relacje międzyludzkie oraz sposób postrzegania rzeczywistości. Moje prace często balansują na granicy między fascynacją a niepokojem związanym z przyszłością – ukazują zarówno potencjał rozwoju, jak i jego możliwe konsekwencje, takie jak dehumanizacja, izolacja czy utrata kontroli nad technologią.
Lubię eksplorować futurystyczne wizje, które nie zawsze są utopijne. Często przedstawiam światy, w których człowiek stapia się z technologią, staje się częścią algorytmu lub wręcz ginie w chaosie własnych wynalazków. Jednocześnie inspiruje mnie także sentymentalna podróż w przeszłość – odniesienia do dawnych epok, wspomnień i nostalgii przenikają moje prace, tworząc kontrast między tym, co było, a tym, co może nadejść.
Moje prace nie są jednoznacznie pesymistyczne – staram się ukazywać równowagę między rozwojem a zagrożeniami, pozostawiając odbiorcy przestrzeń do własnej interpretacji. Wykorzystując geometrię, poligonizm i specyficzne zestawienia kolorystyczne, tworzę wizualne metafory, które łączą futurystyczne wizje z echem przeszłości, budząc zarówno fascynację, jak i niepokój.
Czy planujesz swoje prace z wyprzedzeniem, czy tworzysz spontanicznie?
Staram się zawsze przed malowaniem zaplanować wszystko jak najdokładniej. Często przygotowanie do wyjazdu na jam zajmuje mi pół dnia, nie licząc czasu poświęconego na projekt, który zwykle tworzę wcześniej. Zdarza się jednak, że na miejscu nie uwzględniłem czegoś, czego nie mogłem przewidzieć – na przykład formatu ściany czy trudnej struktury, która utrudnia realizację skomplikowanego projektu. W takich sytuacjach improwizuję, ale zdecydowanie wolę komfort pracy, w której dokładnie wiem, co robię, i jestem dobrze przygotowany sprzętowo.
Jaką rolę odgrywa interakcja z przypadkowymi przechodniami w Twojej twórczości?
Interakcja z przypadkowymi przechodniami to wyjątkowy aspekt street artu – coś, czego często brakuje podczas malowania obrazów w pracowni. Malując na ulicy, ludzie często podchodzą, dzielą się swoimi spostrzeżeniami i nawiązują dialog. Uwagi przypadkowych osób bywają cenną lekcją, ale często są po prostu źródłem endorfin – większość ludzi, którzy podchodzą, chce powiedzieć, że to, co tworzę, im się podoba.
Czy są artyści, których twórczość szczególnie Cię zainspirowała?
Oczywiście, jest ich całe mnóstwo, a na przestrzeni lat moje inspiracje wielokrotnie się zmieniały. Często ci, którzy na początku wywierali na mnie duży wpływ, teraz inspirują mnie mniej. Na początku mojej przygody z graffiti inspirowali mnie artyści związani z graffiti 3D, tacy jak Daim czy Peeta. Gdy zaczynałem malować graffiti, szybko znudziłem się typowymi wildstylami i próbowałem budować bryły z liter, używając światłocieni.
Jak wielu młodych artystów, którzy zaczynali malować około 2005 roku, inspirowałem się twórczością Etam Cru – ich styl mocno zaznaczył się w Polsce. W tamtym czasie często tworzyłem zabawne charaktery, używając głównie farby w sprayu. Mocno inspirowały mnie także obrazy Roberta Procha, w których wyraźnie widać wpływy futuryzmu i dekonstruktywizmu.
Dużą inspiracją było dla mnie także „podwórko”, czyli Zielona Góra, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem malowidła na ścianach. Twórczość takich artystów jak Biko, Baza czy Datow których twórczość wywarła na mnie ogromny wpływ.
Czy Twoja sztuka ma wpływ na Twój codzienny sposób patrzenia na świat?
Bez przerwy szukam inspiracji i często czerpię ją z otaczającego mnie świata. Patrząc na krajobrazy, architekturę czy przypadkowe sceny, zastanawiam się, jakich kolorów bym użył, aby je oddać. Analizuję, ile w danej barwie jest odcieni niebieskiego, różowego czy żółtego. Kolor nie jest dla mnie jednowymiarowy – to złożona mieszanka, którą staram się rozłożyć na czynniki pierwsze.
Kiedy spędzam dużo czasu w środowisku 3D, projektując i modelując, zaczynam patrzeć na świat przez pryzmat geometrii. Poruszając się po ulicy, automatycznie upraszczam to, co widzę, do niskopoligonowych brył – jakbym analizował rzeczywistość w kategoriach form cyfrowych. To sposób myślenia, który zmienia się wraz z etapem twórczym, w którym aktualnie jestem. Czasem dominuje u mnie podejście malarskie, gdzie liczy się światło, faktura i ekspresja. Innym razem to geometria i struktura stają się kluczowe.
Jakie masz plany na przyszłość w swojej twórczości? Czy myślisz o nowych technikach lub formatach?
Eksperymentowałem już z animacją i technologią AR, ale kiedy mnie to znudziło, przestałem eksplorować ten temat. Kto wie, może jeszcze do tego wrócę. W swojej twórczości lubię czuć entuzjazm – jeśli coś zaczyna mnie nudzić, porzucam to i szukam nowych tematów lub form wyrazu. W ten sposób mój styl na przestrzeni lat zmieniał się już kilka razy.
Na przyszłość chciałbym robić to, co w danym momencie sprawia mi największą radość. Chciałbym sporo malować w pracowni, ale jednocześnie nie chciałbym rezygnować z dużych formatów i współpracy z innymi artystami.








