Opis
Obraz rozpościera się przed nami jak prywatny fresk wspomnień jednego, już wiekowego
żołnierza – twarz pomarszczona czasem i ciszą, oczy wpatrzone w przestrzeń pomiędzy
powidokami dawnych bitew a obietnicą przebaczenia. To nie tyle kronika wydarzeń, ile
intymne studium człowieka, który w swojej duszy niesie pogniecione negatywy z polowych
aparatów i jednocześnie dźwiga aksamitne fałdy sakralnej tkaniny, symbolizujące nadzieję i
pieczołowitość sztuki starych mistrzów; w tym wypadku zapożyczonego od Fra Bartolomeo.
W geometrycznych fragmentach kolażu, zarysowują się ręce mocne od musztr i drżące od
drętwiejących stawów. Czuć echo kroków przeszłości: kroków, które nieraz poszły w stronę
nieodwracalnych decyzji, ale też – ku poszukiwaniu uspokojenia serca.
Światło pada na materiał draperii w sposób niemal sakralny, wydobywając z niego chłód i
ciepło zarazem. Przez tę tkaninę przenika ziarno wiary: to przy niej żołnierz rozkładał w
myślach swoje modlitwy, wyznaczając granicę pomiędzy instynktem przetrwania a potrzebą
odkupienia.
Patrzymy na zwykłego człowieka, który przemienił ból w ciszę i zebrał swoje doświadczenia
w jedno, scalone doświadczenie człowieczeństwa. Jego postura, choć obciążona latami,
wciąż ma w sobie godność – odpowiedzialność wobec utraconych towarzyszy i wobec
własnych, wewnętrznych ran. Kolażowy charakter obrazu nie rozprasza uwagi, lecz ułatwia
zanurzenie się w różne strefy jego przeżyć: od tęsknoty za domem, przez ulotność sztuki, aż
po ciężar umierających wspomnień.
To opowieść o sile, jaką daje człowiekowi wiara i delikatność – nawet wtedy, gdy wszystko
wokół drży od echa przeszłości.
